Dr Anna Dąchór Eksperci

Wywiad z Anną Dąchór

1. Skąd zainteresowanie flebologią? Co skłoniło Panią do zajęcia się właśnie tą dziedziną medycyny?

W moim przypadku to dość proste pytanie. W swojej chirurgicznej karierze zajmowałam się leczeniem i operowałam zarówno przypadki proste, jak i te o wysokim stopniu skomplikowania. Mogę powiedzieć, że w tym obszarze, jako lekarz czuję się spełniona zawodowo.

Wybór flebologii podyktowany był obserwacjami co raz większej liczby pacjentów, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, którzy zmagają się z niewydolnością żylną, często dziedziczną. Obecnie rozwój technik małoinwazyjnych w leczeniu chorób żył powoduje „chwilowe” wyłączenie z codziennego życia, daje bardzo dobre efekty , również te wizualne.

Dla mnie, jako lekarza najistotniejsze jest to, że wszystko kończy się szerokim uśmiechem na ustach pacjentów. Wiadomo też, że zabiegów żylnych wykonuje się coraz mniej na NFZ, a potrzebujących pomocy pacjentów jest coraz więcej.

2. Jak powstają żylaki?

Krew od serca płynie tętnicami, a do serca wraca naczyniami żylnymi. W kończynach dolnych podczas powrotu krew musi pokonać siłę grawitacji, co nie jest proste. Oczywiście pomaga jej w tym skurcz mięśni podczas ruchu czy zastawki naczyń żylnych, zapobiegając cofaniu krwi. Jednak jeżeli dochodzi do niedomogi któregoś mechanizmu, naczynia przepełniają się krwią, ulegają poszerzeniu tworząc żylaki.

Kiedy dochodzi do niedomogi ww. mechanizmów? Ma na to wpływ stojąca postawa w jednej pozycji, zakładanie nogi na nogę siedząc, ciąża, zaparcia, otyłość, wysokie obcasy, stosowanie hormonalnych leków, papierosy, ale również przegrzanie rozszerzające naczynia.

Wszystkie te czynniki składają się na obraz niewydolności żylnej. Nie można również zapomnieć o predyspozycji genetycznej, która dotyczy wielu osób z tą przypadłością.

3. Czy problem z żylakami to częsta dolegliwość wśród Polaków? U kobiet czy u mężczyzn?

W obecnym świecie jest to proces uogólniony, nie tylko w Polsce. Można nawet powiedzieć, że w pewnym sensie jest to choroba cywilizacyjna. Chociażby dlatego, że coraz więcej osób prowadzi siedzący tryb życia. Często spędzamy w pracy, przed biurkiem 8-10 godzin, czyli 1/3 doby. To już bardzo duży zastój dla naszych naczyń.

Myślę, że w 2/3 populacji problem dotyczy kobiet – chodzą na obcasach czy są w ciąży, co wiemy, że sprzyja powstawaniu żylaków. Natomiast mężczyźni zdecydowanie rzadziej zwracają na to uwagę.

Z własnych wieloletnich obserwacji mogę powiedzieć że ok. 10 lat temu 1/100 mężczyzn zgłaszał się do lekarza zaniepokojony wyglądem nóg. Obecnie z uwagi większej świadomości i pojęcia że jest to choroba można powiedzieć że jest to ok 50/100 panów.

4. Jak sobie z nimi radzić? Czy osoby z tym problemem mają się czym martwić?

Jest parę metod na walkę z problemem niewydolności żylnej. Osoby z predyspozycją powinny unikać zaparć, w miarę możliwości terapii hormonalnych, dużo spacerować, robić przerwy w długotrwałym siedzeniu. Najlepiej by były aktywne sportowo – szczególnie polecane są pływanie i rower.

Pomagają masaże nóg i odpoczynek z nogami uniesionymi do góry – trzeba przez to rozumieć ułożenie stóp powyżej stawów biodrowych. Trzeba też powiedzieć o numerze jeden w walce z niewydolnością żylną czyli kompresjoterapii.

5. Czy kompresja  to dobre rozwiązanie? Dla kogo?

To idealne rozwiązanie w profilaktyce i po zabiegach naczyniowych. Stosowanie kompresji, podkreślam kompresji, a nie ucisku, w znacznym stopniu spowalnia postępujący proces niewydolności żylnej, zapobiega obrzękom.

Swoim pacjentom mówię, że przy stosowaniu wyrobów kompresyjnych nogi są takie same wieczorem jak rano, szczupłe, „nie kręcą” i nie ma uczucia niespokojnych nóg nocą.

Początkowo nie wierzą, ale z czasem wielu z nich nie kupuje już innych wyrobów pończoszniczych, niż właśnie kompresyjne. Kompresja znana jest też w innych dziedzinach medycyny chociażby w onkologii np. rękawy na kończyny górne.

6. Jakie rozwiązania poleca Pani pacjentom z tymi schorzeniami?

Na pewno jako pierwszy krok wskazana jest konsultacja u specjalisty, wykonanie USG Doppler naczyń żylnych i oczywiście indywidualne zaplanowanie leczenia. Nie mniej już na pierwszej wizycie pacjent/ka otrzymuje zalecenie stosowania wyrobów kompresyjnych.